Proza redaktora Czwartek, 29 Marca, 2007
Marek Ławrynowicz
  Pisarz jak każdy człowiek musi gdzieś zarabiać na życie. Są wprawdzie tacy, którzy zarabiają na literaturze (czasem znakomicie), ale większość gdzieś pracuje. Wśród licznych zajęć jakimi parają się ludzie pióra wysoko ceniona jest praca redaktora zwłaszcza w poważnym dzienniku. Jest to jednak równocześnie kłopot, bo żyjemy akurat w czasach wielkiej wojny medialnej między antykaczytami i kaczystami. Na czele uzbrojonych przeważnie w laptopy wojsk stoją dwa najważniejsze w kraju tytuły: „Gazeta Wyborcza” i „Dziennik”. I oto proszę państwa w czasie bitewnego zgiełku redaktor „Wyborczej” Krzysztof Varga wydaje powieść „Nagrobek z lastryko”, co wywołuje efekt śmieszny i straszny.

W „Gazecie Wyborczej” powieść spotyka się z uznaniem. „Vardze - jak chyba nikomu innemu w ostatnich latach - świetnie udało się uchwycić ducha naszych czasów, pokazać szaleństwa, lęki, śmiesznostki i absurdy świata, w którym żyjemy.”. – pisze recenzent. Jest też wiele innych pochwał między innymi taka, że powieść Vargi to „apokalipsa na wesoło”, Co mnie akurat wydaje się wątpliwym komplementem, ale nie odmawiajmy recenzentowi prawa do odrobiny oryginalności.

W „Dzienniku” powieść Vargi zostaje przyjęta zgoła inaczej. Tamtejszy recenzent twierdzi, że to pseudofilozoficzny gniot, płaski i głupi jak tytułowe lastryko. Żeby czytelnik nie miał wątpliwości, ze recenzent wie co pisze, pod jego nazwiskiem umieszczono dopisek „filozof”, co jest sprytną sugestią: ten to umie odróżnić pseudofilozofię od filozofii.

Każdy człowiek o inteligencji wyższej od Andrzeja Leppera zdaje sobie sprawę, że obie oceny książki Krzystofa Vargi prawdziwe być nie mogą. Ależ tu nie ma żadnego problemu, powie ktoś, wiadomo, że „Wyborcza” kadzi swojemu redaktorowi, więc prawdziwa jest ocena „Dziennika”. Niekoniecznie, „Dziennik” nie ma tu żadnej moralnej przewagi. Gdy ukazała się powieść zastępcy redaktora naczelnego, Cezarego Michalskiego na łamach „Dziennika” chwalono ją tak samo bez opamiętania jak „Wyborcza” chwali powieść Vargi. Co prawda „Dziennik” bywa także w swych ocenach finezyjny. Gdy ukazała się książka Jerzego Pilcha, który jest w „Dzienniku” felietonistą najpierw ją na łamach zjechano, potem zapadła kłopotliwa cisza, w czasie której musiały trwać gorączkowe negocjacje, bo po jakim czasie ukazała się druga recenzja tym razem pochwalna. Podsumowują wygląda to tak: Pilch jest lepszym pisarzem od Michalskiego, ale ponieważ ma niższą funkcję w redakcji nie może być tak jednoznacznie chwalony. Gdyby napisała powieść portierka z „Dziennika” zapewne nie mogłaby liczyć nawet na odrobinę recenzenckiej litości.

Jak widać z tej opowieści nie mam za złe „Gazecie wyborczej”, ze swój redaktorski ogonek chwali – takie u nas po prostu panują obyczaje. Młodszych czytelników chciałbym poinformować, ze kiedyś było inaczej, na przykład Wiesław Myśliwski jako redaktor naczelny najpierw „Regionów”, a potem „Sycyny” nie pozwolił na swój temat napisać w tych pismach ani słowa, co mu bynajmniej w karierze literackiej nie przeszkodziło.

Wracając zaś do meritum zapewne nigdy się nie dowiemy czy powieść Krzysztofa Vargi jest dobra czy zła. Chyba, ze sami przeczytamy. Ale czy możemy sobie do końca ufać. Przecież i w naszej świadomości zostały ślady wojny antykaczystów z kaczystami.

 

Komentarze czytelników
Dodaj własny komentarz
Sobota, 5 Kwietnia, 2008 alfa kazamuko@wp.pl
opinia
Odpowiedz
Tak naprawdę póki się nie przeczyta danej książki, nie obejrzy konkretnego filmu to można tylko snuć przypuszczenia co do jakości konkretnego dzieła :-). Najbardziej irytuje mnie w życiu jak ludzie wydają opinie o czymś czego nie widzieli, nie czytali, nie doświadczyli. Ten medialny szum...no cóż takie czasy, teraz wypada promowac autorów, z drugiej strony nigdy nie będzie tak, że coś się wszystkim spodoba. Zwłaszcza jeśli dotyczy to literatury. Pisanie jest bowiem bardzo osobiste... W końcowym rozrachunku i tak daną książkę oceni czytelnik, ten ostateczny recenzent... Dobrze lub nie zostawiając na niej suchej nitki.
Pozdrawiam bardzo ciekawe wstępniaki, az chce się czytać :-)
Piątek, 29 Czerwca, 2007 Pan_h http://szorty.bloog.pl/
Tekścik bardzo, bardzo
Odpowiedz
Nie miałem jeszcze przyjemności kontaktu z kwartalnikiem Wyspa, ale po tym artykule nabieram na to ochoty. Bardzo fajny tekst: na temat i przyjemny w czytaniu.
Dodaj własny komentarz
Pola oznaczone (*) są wymagane.
Imie / pseudo *
Tytuł *
Adres email
Strona Web /
GG / Skype
Komentarz*
Wpisz Kod *
Dodaj
 
Kanał RSS
Najczęściej komentowane
1. Jacek Dehnel "Lala"
2. Wesołe chłopaki
3. Euforia
4. Bronisław Wildstein "Dolina nicości" - kontrrecenzja
5. Ogólnopolski konkurs na esej
6. Czesław Miłosz "Wiersze ostatnie"
7. "wyspa-Kwartalnik Literacki" nr 4/2009
8. Co w numerze?
9. Jeszcze raz w Radio Kampus
10. Kino Szpak z autografem
Strony partnerskie
Crass Zbuntowane Życie Penny Rimbaud
Melanże z żyletką
Najlepsze przewodniki
No Future Book Śmierć Książki
Notes Wydawniczy
Rynek Książki
Witold Horwath
Wydawnictwo Jirafa Roja
Wydawnictwo Primavera
Xenna Moja Miłość
 
Creative
Commons License Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne 2.5 Polska
Analiza oglšdalności witryny © 2007 Biblioteka Analiz Sp. z o.o.
Serwis optymalizowany do 800x600+ | IE/Mozilla FF | kodowanie iso-8859-2