Och, jakże piękny byłby świat, gdzie zamiast latarnianych pań Ludzie słów dokoła używają, co w rynsztoku nie pływają, Gdy złość się gotuje i nozdrza rozsadza. Michał Rusinek „łacinę” odradza: „Jak przeklinać? Poradnik dla dzieci” – uczy co mówić, aby język nie śmiecił. W nim są wierszyki poukładane, wieczkiem przekleństwa podomykane. Ale słownictwo to jednak nie wszystko. Zilustrowano tę piękną księgę, aby nas kusiła na potęgę, Marta Ignerska i Joanna Olech pomalowały w niej każdą stronę. Tutaj karteczki numerów nie mają, bo po kolorze się rozpoznają. Czy warto wdać się w ten eksperyment? Czy warto z przekleństw robić drwinę? Nie zawsze masz odpowiedź w głowie, przeczytaj, co ci książka powie: „Ty, jak i każdy, bez wątpienia uwielbiasz robić doświadczenia Niedozwolone, ryzykowne, a przecież bardzo efektowne”. I to jasne staje się po chwili, że przeklniesz zaraz: „do stu motyli”.
Wiedz, od przekleństwa nie można uciec, próbuje tego jedynie głupiec. A gdy w zawieruch ciągłym pędzie jakoś tak smutno, źle ci będzie, Zrób sobie przerwę na małe co nieco, przeklnij odważnie: „wywrota bzdeco”. Bo trzeba umieć ładnie się wkurzyć, nie siać zgorszenia, tylko polubić Słów cięcie-gięcie, miłe przeklnięcie. To hip-hopowa jest maniera, by wszystkie słowa w rymy zbierać. Z tych rymów niech nikt się nie śmieje. Bo dziś nadeszły rymowe dzieje. Powie niejeden znawca literatury, że to wszystko są bzdury. Gdy tak się zdarzy, przeklnij śmiało, krzyknij po prostu: „ty wątła gało!”. To przekomarzanie, słów przeplatanie, wprost niewiarygodne z bezsensem igranie, Ta przeklinaczka, cała ta zabawa, to wbrew pozorom poważna sprawa. Już od przedszkola – przeklinać pora! Taka jest wszak berbeci wola. Wnerwosłów i agresji mowa, od tego boli tylko głowa. Nigdy złym słowem się nie zadowalaj, wyrzuć z pamięci wyraz s…!
Alternatywą na przeklinanie jest w tych obelgach rozsmakowanie. Gdy z przekleństw nie chcesz rezygnować, możesz je zawsze przemianować. Książka Rusinka uczy dogłębnie, jak z groźnych szpaków zrobić gołębie. W rubasznej księdze dla młodzików grzecznych przekleństwek jest bez liku. Wydawnictwo Znak im dało: pokaźny format, stron niemało, Przy końcu książki zbiór okazały, gdzie inwektywy podreptały. Zazwyczaj to słowa są do jedzenia, mięsno – warzywne określenia. Czasami natomiast zwierzęce fakty lub najzupełniej zwykłe abstrakty: „O, kurka wodna i kurza pacha”, wraz z nimi „wątróbka ze ślimaka”. „Rety, kotlety (niedosolone), kurcze pieczone, jajka smażone”. I jeszcze „faflun” oczywiście, „a niech to wszystko dunder świśnie!”. Lecz jeśli ta lista jest ci przyciasna, możesz dopisać w niej nowe hasła. A gdy już dość masz recenzowania, nie chcesz przedłużać tego dziamgania, Wtedy zakończ tekst bez wzruszeń, na odchodne napisz: „truteń!”.
|