Kwartalnik literacki „Wyspa”, który od marca ukazuje się nakładem Biblioteki Analiz, stawia sobie za cel przedstawianie najciekawszych zjawisk w polskiej literaturze współczesnej. Oznacza to, że nie będzie pismem żadnego pokolenia, środowiska, nie będzie preferował takich czy innych nurtów czy mód literackich. Redakcja uważa bowiem, że prawdziwą wartością naszej literatury jest jej różnorodność.
Pismo chce też „wydobywać z cienia” twórców interesujących, a nie do końca docenionych, kreować debiuty i lansować młodych twórców, czemu będzie służył powołany już od drugiego numeru dział „nowe nazwiska”.
Sposób myślenia redakcji dobrze pokazuje pierwszy numer „Wyspy”. Obok starszego pokolenia takich autorów jak Adriana Szymańska, Marek Nowakowski, Andrzej Mularczyk pojawia się średnie: Anna Piwkowska, Krystyna Sakowicz, Wacław Holewiński i najmłodsze: Agnieszka Syska, Mariusz Sieniewicz. Prezentujemy prozę realistyczną i surrealistyczą, o tematyce współczesnej i osadzoną w historii, autorów bardzo cenionych i za mało docenionych jak Krystyna Sakowicz. Trzy obecne w pierwszym numerze poetki reprezentują trzy różne nurty: ekspresyjną i bardzo osobistą lirykę (Szymańska), nawiązanie do klasycznej frazy i obrazowania (Piwkowska) oraz modną ostatnio poezję lingwistyczną (Syska).
Podobnie jest z rozmowami, które w „Wyspie” mają odgrywać ważną rolę. W pierwszym numerze Krzysztof Masłoń rozmawia z Kazimierzem Orłosiem i Ignacym Karpowiczem, czyli twórcami reprezentującymi różne pokolenia, poetyki i sposoby myślenia.
Nad kształtem krytyki w „Wyspie” dopiero pracujemy. Generalnie dążymy do tego by eseje i recenzje ukazujące się w kwartalniku nie były pisane językiem polonistycznym, lecz w sposób dostępny dla przeciętnego inteligenta, a równocześnie ze swadą, emocją, jeśli jest okazja także dowcipnie. Wzorem takiego pisania mogą być dwaj naprawdę znakomici autorzy felietonów w „Wyspie”: Jerzy Górzański i Piotr Wojciechowski.
Dodatkową atrakcja jest „Cypel”, dodatek poświęcony kulturze alternatywnej adresowany głównie do „młodych zbuntowanych”, choć nie tylko.
Istotny jest także kształt plastyczny pisma. Już jest interesujący a jak sadzę to dopiero początek drogi. Oby dla całej „Wyspy” była to droga jak najdłuższa.
|