(…) Spójrzmy przez następne odrzwia, prowadzące, jak obiecuje tytuł kwartalnika, na wyspę. Nie miałem w ręku poprzedniego numeru, więc rozglądam się po tej terra incognita dosyć ostrożnie. Spis treści i noty biograficzne szczęśliwie są. A kogo można tu spotkać? Pozwolę sobie posłużyć się fragmentami noty od redaktora, który tak oto prezentuje zawartość zeszytu „(...) rozmowa z Wiesławem Myśliwskim, wiersze Jarosława Markiewicza, proza Włodzimierza Odojewskiego. (...) Mamy też wiersze Krzysztofa Lisowskiego (...); mrocznego, ale fascynującego Józefa Kurylaka; oraz Ryszarda Sobieszczańskiego”. Nie trzeba wielkiej spostrzegawczości, aby zrozumieć, że promocja młodej twórczości niekoniecznie znajduje się na liście priorytetów „Wyspy”. Co prawda zamieszczono kilka wierszy Anny Czyrskiej (rocznik 1985) i Anny Nogaj (1980) czy Bajkę o wyspie, esej Magdaleny Wojak (1976) – mający w świetle tego, gdzie został opublikowany, „specyficzny” wydźwięk, ale trzeba by intensywnego kursu kazuistyki, aby przekonać kogoś o przynależności do grona młodych któregoś z pozostałych autorów – chyba że mowa o „drugiej młodości”. Żeby było jasne: w samym fakcie, że publikuje się teksty znanych, lubianych, „sprawdzonych”, nie ma niczego złego, ale – jak mi się zdaje – nie potrzeba w tym celu tworzyć kolejnego pisma.
Moje zastrzeżenia dotyczą, co chciałbym podkreślić, pewnej polityki redakcji, a nie jakości tekstów. Wart jest bowiem lektury otwierający zeszyt wywiad z Wiesławem Myśliwskim, przybliżający – jak to zazwyczaj w tego typu przypadkach bywa – sposób pracy autora Widnokręgu; dla mnie tak naprawdę istotne jest w tym tekście kilka ostatnich pytań poruszających kwestie kultury chłopskiej. Temat interesujący, biorąc pod uwagę, że mówimy o zjawisku, które niedawno ostatecznie dokonało żywota. A śmierć kultury to wcale poważna i nieczęsto trafiająca się sprawa.
Poleciłbym Państwa uwadze Piękno ze śmiercią w tle, kolejną rozmowę, tym razem z Mariuszem Wilkiem. W Polsce z jakiegoś powodu wszyscy uważają, że mają coś o Rosji do powiedzenia: „wszyscy ją rozumieją i analizują, często nie bywając tam, nie znając języka, a literaturę sytuując od czasów Puszkina”. Nie zaszkodzi posłuchać głosu kogoś, kto w Rosji nie tylko bywa, lecz mieszka. Także Spotkanie w Dubrowniku, fragment przygotowywanej do druku Powieści berlińskiej Włodzimierza Odojewskiego, zasługuje na uwagę.
Jak to się stało jednak, że nie zauważyłem, iż te niby-nowe drzwi mają okucia pokryte patyną, skrzypią, a drewno pociemniało ze starości? (…)
Przeczytaj cały tekst. |