WYSPA (3/2007). Właściwie aż prosi się, by zacytować początek wstępniaka "Od redaktora" Marka Ławrynowicza, który zaczął tak: "Czy ja w ogóle mam tu coś do napisania? Wystarczy wyliczyć alfabetycznie: Abramow, Górzański, Karasek, Orłoś, Rylski, Szuber, Tkaczyszyn-Dycki, Waniek. czy to moi drodzy może być złe pismo? A inni autorzy, choć nie tak sławni, wcale nie gorsi. (...) Co jest ciekawe w tym numerze? Pewnie zjawiska nietypowe. Po pierwsze projekt filmowy Rylskiego." Tak, można by długo zręczny tekst Ławrynowicza cytować, lepiej może jednak kilka fragmentów ze środka dać. Na początku numeru "Wesołe chłopaki" Orłosia, proza o takim rytmie: "W przychodni byłem kwadrans przed siedemnastą. Miałem czwarty numerek, ale - jak zawsze - wolałem przyjść wcześniej. Po oddaniu płaszcza w szatni na parterze, udałem się na pierwsze piętro, gdzie przyjmuje doktór Kowalik. Chodzę z laską, powoli, utykam po upadku na ulicy w ubiegłym roku. Poza tym - osiemdziesiąt dwa lata na karku, to nie fraszka." Z wierszy choćby Szuber i taki tekst jak "Hölderlin": "Czas naszych szaleństw odmierzają wiersze; / Kiedy zdradzani bogowie płowieją, / Jak potargane nawałnicą płótna, / Bezpańskie w żarze kilkunastu słońc. // Już tylko ze mną w posiwiałej wieży / Zamieszkał Kyrios Dionizos. Łaskawy / Pasterz żyznego ongiś kontynentu. / Tak, tak - powtarzam. Ta wieża ma uszy. // Hojny i żyzny Pan, Kyrios Dionizos. / Pracuje we mnie jego przedustawne piękno. / Echem studziennym mój wewnętrzny głos / Na chwałę jego składa antyfonę. // Ciężkie powieki unosi lodowiec. / Do twoich uszu, wieżo, dociera szum wód. / Czyste, wysoko urodzone. Święte. / Z nich to początek bierze ludzkość. // Wełnisty obłok na wylot przebija / Strzała jaskółki. / Wracają bogowie / Do miejsc narodzin. Kołyszą się sady / Syte i senne od pszczół i owoców."
A w felietonie "Casting na nowa elitę" Piotr Wojciechowski pisze m.in. tak: "Co będzie z literaturą? Tylko nie mówcie, że nic nie będzie, tyle to wiem. Wiem że książki są wieczne, narracja starsza niż języki, prawda nie może być opowiedziana, ale musi być opowiadana, a słodyczy składania liter nie da się zastąpić żadnym darem ziemi. Co więc będzie z literaturą? Gazeta codzienna "Dziennik" rozpaliła na swoich łamach pożar dyskusji o tym, których pisarzy się przecenia, a których niedocenia, z kolei "Znak", miesięcznik o wielkich zasługach, wydał numer monograficzny pod hasłem "Literatura i moralność; czy powieści uczą, jak żyć", i tak go redakcyjnie przedstawia: "Talent dobrego prozaika potrafi na ogół więcej niż szkiełko i oko filozofa zgłębiającego najskrytsze motywacje życia praktycznego. Dlatego właśnie współcześni etycy coraz chętniej posługują się wybitnymi powieściami, by zgłębiać przygody ludzkiej wolności." Spór o to, czy młodzi mają czytać Gombrowicza czy Dobraczyńskiego doprowadza do kryzysów rządowych. Przy tym wszystkim ogólnie czytelnictwo spada, a handel książkami ciągle jest bardzo dobrym biznesem. Szewcom nie wypada stawiać pytania - czy buty będą nadal potrzebne ludziom, może nie uchodzi więc i pisarzom pytać - co dalej z literaturą? Trzeba to pytanie stawiać wypada czy nie wypada. Chińskie tanie buty wykańczają cechy szewskie i europejski przemysł obuwniczy, Chińczycy zalewają rynki najtańszą odzieżą, zabawkami za bezcen, zupkami w torebkach, wypierają tradycyjnych producentów elektroniki i zastawy stołowej, przychodzi też kolej na samochody i firmy dla kin i TV. Wszystko potrafią zrobić szybciej, dokładniej, a w każdym razie dużo taniej. W nieodległej perspektywie czasowej Chińczycy będą produkować wszystko, budować na całym świecie domy, kościoły i więzienia do wynajęcia, transportować ludzi i towary chińskimi pociągami, samolotami i statkami. W kranach będzie woda z chińskich rzek, w dziurkach kontaktów chiński prąd, a w TV chińskie opery i chińskie zawracanie głowy." I to oczywiście nie wszystko. Bo jeszcze wiersz Joanny Mueller, dużo recenzji i not o książkach, kilka nazwisk nowych, jak Eliza Krawczuk i Jolanta Knap, a także dodatek dla fanów fotografii. W sumie: mnóstwo do czytania. (Osobiście polecam zapiski dziennikowe Jerzego Górzańskiego, wśród których i ta perełka, której jako motta do tego przeglądu użyłem.)
|