W siódmej „Wyspie” będzie sporo dobrej poezji: Adriana Szymańska, Józef Baran, Tomasz Różycki i prozy: Robert Mielhorski, Andrzej Mularczyk, Rafał Wojasiński, Henryk Sekulski, ale do tego jak sadzę już się państwo zdarzyli przyzwyczaić, więc uznajmy, że po prostu tak być powinno. Z innych rzeczy za istotne uważam dwa eseje poświęcone Józefowi Mackiewiczowi. Mamy tych „mackiewiczianów” więcej i będziemy kontynuować temat w kolejnym numerze. Dlaczego Mackiewicz? Bynajmniej nie z powodów politycznych, choć oczywiście ci dla których wszystko jest ideologią będą nas o to podejrzewać. Piszemy o Mackiewiczu ponieważ jest to jeden z najważniejszych polskich pisarzy dwudziestego wieku, a równocześnie najbardziej nieobecny. Nieobecność to zresztą szczególnego rodzaju: książki Józefa Mackiewicza są dostępne, istnieje ważna nagroda literacka jako imienia, od czasu do czasu odbywają się poważne sympozja, powstał film telewizyjny. A równocześnie w wysokonakładowych gazetach i mediach, które decydują o kształcie świadomości społecznej o Mackiewiczu cicho. Dlaczego? Bo Mackiewicz jest kontrowersyjny – tak to bywa zwykle uzasadniane. Co ciekawe kontrowersje nie dotyczą jego twórczości literackiej, wszyscy się zgadzają, że to pisarz wybitny. Chodzi o jego publicystkę, która była kontrowersyjna pięćdziesiąt lat temu i nadal taka jest. I za sto lat też pewnie taką będzie. Młodzi ludzie, którzy często - proszę mi wybaczyć - bywają naiwni mogliby spytać: a co złego w kontrowersyjności? To przecież rzecz w literaturze wręcz pożądana. Czyż nie są kontrowersyjni Dorota Masłowska i Michał Witkowski, czy nie bywa kontrowersyjny Andrzej Stasiuk i czy Paweł Huelle nie odbywał kontrowersyjnego procesu z jeszcze bardziej kontrowersyjnym prałatem Jankowskim? Otóż różne bywają kontrowersję: pozorne, miłe i radośnie akceptowane jak wypadku Doroty Masłowskiej i prawdziwe jak w wypadku autora „Lewej wolnej”. Mackiewicza nie da się pogłaskać, zbyć byle czym, ani po gombrowiczowsku „upupić”. Trzeba się poważnie ustosunkować. A to jest pod każdym względem niewygodne. Dlatego „duże media” Mackiewicza skrzętnie omijają, a my wprost przeciwnie. Ważne w tym numerze jest też krótkie opowiadanie Krzysztofa Markuszewskiego (pisującego jako Jan Prowincjusz) pisarza i działacza opozycji demokratycznej, który zmarł w lipcu tego roku. Skromny i nie zabiegający o zaszczyty, był ważną postacią dla wielu osób związanych z „Wyspą”. Cieszę się z pojawienia się w tym numerze naszego pisma bardzo ciekawej poetki i eseistki Krystyny Dąbrowskiej, która rozmawia z Jakubem Ekierem, oraz że zaszczycił nas swoim tekstem pan Tomasz Burek. Mam nadzieję, że oboje będą u nas gościć jeśli nie na stałe to bardzo często. Nową autorką jest też Hanna Musiał, której reportaż bardzo państwu polecam. Eseje (obok Tomasza Burka) napisali w tym numerze młodzi autorzy: pisarz Wojciech Chmielewski i Marlena Prażmowska, która otrzymała wyróżnienie w naszym konkursie na esej o twórczości Wiesława Myśliwskiego. Tak oto z grubsza wygląda numer siódmy. Wierzę, że po nim ukaże się ósmy, dziewiąty, dziesiąty i wtedy zorganizujemy bankiet, bo wiadomo: nigdy nie można być pewnym czy ukaże się jedenasty.
|