Casting na nową elitę Poniedziałek, 19 Listopada, 2007
Piotr Wojciechowski
  Co będzie z literaturą? Tylko nie mówcie, że nic nie będzie, tyle to wiem. Wiem że książki są wieczne, narracja starsza niż języki, prawda nie może być opowiedziana, ale musi być opowiadana, a słodyczy składania liter nie da się zastąpić żadnym darem ziemi.

Co więc będzie z literaturą? Gazeta codzienna „Dziennik” rozpaliła na swoich łamach pożar dyskusji o tym, których pisarzy się przecenia, a których niedocenia, z kolei „Znak”, miesięcznik o wielkich zasługach, wydał numer monograficzny pod hasłem „Literatura i moralność; czy powieści uczą, jak żyć”, i tak go redakcyjnie przedstawia: „Talent dobrego prozaika potrafi na ogół więcej niż szkiełko i oko filozofa zgłębiającego najskrytsze motywacje życia praktycznego. Dlatego właśnie współcześni etycy coraz chętniej posługują się wybitnymi powieściami, by zgłębiać przygody ludzkiej wolności.” Spór o to, czy młodzi mają czytać Gombrowicza czy Dobraczyńskiego doprowadza do kryzysów rządowych. Przy tym wszystkim ogólnie czytelnictwo spada, a handel książkami ciągle jest bardzo dobrym biznesem. Szewcom nie wypada stawiać pytania – czy buty będą nadal potrzebne ludziom, może nie uchodzi więc i pisarzom pytać - co dalej z literaturą? Trzeba to pytanie stawiać wypada czy nie wypada. Chińskie tanie buty wykańczają cechy szewskie i europejski przemysł obuwniczy, Chińczycy zalewają rynki najtańszą odzieżą, zabawkami za bezcen, zupkami w torebkach, wypierają tradycyjnych producentów elektroniki i zastawy stołowej, przychodzi też kolej na samochody i firmy dla kin i TV. Wszystko potrafią zrobić szybciej, dokładniej, a w każdym razie dużo taniej. W nieodległej perspektywie czasowej Chińczycy będą produkować wszystko, budować na całym świecie domy, kościoły i więzienia do wynajęcia, transportować ludzi i towary chińskimi pociągami, samolotami i statkami. W kranach będzie woda z chińskich rzek, w dziurkach kontaktów chiński prąd, a w TV chińskie opery i chińskie zawracanie głowy.

Straszny wtedy będzie los europejskich producentów czegokolwiek – rolników, robotników czy menadżerów. Już teraz trzeba dla nich przygotować miejsca ratunkowe w elitach finansowych i twórczych. Oczywiście pewne grupy zajmą się dystrybucją chińskich towarów i usług, ale czy starczy dla wszystkich bezrobotnych miejsca za ladą i w kasie? Wiadomo, że nie. Co dla nas zostanie? – kawiarnia, spacer, bankomat, książka.

Tak, będziemy sobie siedzieć w chińskich kafejkach i w niespiesznych rozmowach będziemy krytykować jakość chińskich posiłków, usług i towarów. A gdy się nam to znudzi, pogadamy o polskiej i europejskiej literaturze. Nie wierzę bowiem, aby nam Pekin podesłał swoich Gombrowiczów i Dobraczyńskich.

Co więc będzie z literaturą? Będzie bardzo źle, bo to panna z dobrego domu wydana za chama, cwaniaka, erotomana, sutenera - czyli ożeniona z wolnym rynkiem. Będzie dobrze, bo ignorując rynkowe speluny „Duch wieje, kędy chce” - literackie talenty przychodzą, nawiedzają dusze. Wystarczy czytać „Wyspę” czy „Lampę” aby się o tym przekonać. Źle jednak będzie z literaturą, bo nie może ona liczyć na nijaką pomoc od mecenasa państwowego czy społecznego. A temu winni filozofowie. Ledwie bowiem pojawią się jakie dotacje, stypendia, zasiłki - już wystartują do nich cyniczni cwaniacy bez talentu, sprytni grafomani i szczwane szczury wyścigowe. Gdyby ocalały kryteria, można by te szumowiny odsunąć mówiąc – z drogi, pomoc jest dla literatury, nie dla śmieci. Filozofowie dopuścili jednak do tego, że postmodernizm sam nie istniejąc, pociągnął jednak w niebyt systemy oceny, świat wartości, obśmiał autorytety. Teraz, gdy już się wietrzy lokale po postmodernizmie, kryteria wcale nie tak łatwo odbudować. Z literaturą nie będzie jednak źle, będzie zdecydowanie dobrze, póki w drugim programie radia Iwona Smolka namawia do rozmowy o literaturze Tomasza Burka i Piotra Matywieckiego. Nawet ten, kto ich słucha, nie zawsze sobie zdaje sprawę z tego, jaka to jakość widzenia spraw świata i literatury, jaka kultura rozmowy, giętkość języka, przenikliwość krytyczna, dyscyplina intelektualna. Kto nie słucha, sam sobie winien, nie mam dla niego litości. Nasz sobotni „Tygodnik Literacki” można w pełni ocenić słuchając we francuskiej TV dysput o książkach - wielogodzinnych, celebrowanych i pompowanych snobizmami. Francuzi są barwni, światowi, świetni, błyskotliwi, ale polska trojka wyprzedza ich w cuglach. Będzie też dobrze w literaturze naszej ojczystej, bo drukują moje pisanie w „Wyspie”, a ja tu mogę przypominać o książkach pisarzy, o których zawodowym krytykom pisać jakoś hadko, bo to ani genialne nastolatki, ani kanapiarze z tego czy innego salonu. Oto pisarze, oto książki. Tom „Akt oskarżenia” Bohdana „Rotmistrza” Królikowskiego to dobrej próby realistyczna literatura historyczna - trzy wielkie opowiadania o żołnierskich losach - czytałem je jeszcze z dyskietki, teraz starannie wydane przez wydawnictwo KUL. Pisarskie rzemiosło na mistrzowskim poziomie, sienkiewiczowski duch i rozpęd, powściągliwy i gorzki patriotyzm. Pióro równie sprawne w batalistyce, w stylizacji dialogów, w refleksji autorskiej. Dobrze by się stało, aby ta książka trafiła do widzów filmu o Katyniu. Wizje Andrzeja Wajdy i epika Bohdana Królikowskiego wspierają się, dialogują, uzupełniają. Druga książka – niby też realistyczna, bogata w szczegóły obyczajowe, niby też historyczna, staranna, drobiazgowa w kostiumie i scenografii, oparta na faktach - ale jakże inna. Marek Sołtysik, pisarz i malarz krakowski, outsider tak fundamentalny, że uznany ostatnio za zmarłego przez krakowski oddział SPP, okazał się w „Legowisku szakali” mistrzem pastiszu. Tłem jego opowieści jest aktualny w swej tragicznej wymowie proces pisarza i filozofa Stanisława Brzozowskiego oskarżonego o współpracę z carską Ochraną, bohaterką jest kobieta fatalna, piękna studentka medycyny oskarżona o zamordowanie kochanka. Kraków i Lwów okresu moderny. Spiskująca Warszawa. Sale sądowe, hrabiowskie salony, podejrzane hoteliki, alejki Plant. Romans kryminalny czy parodia sensacyjnej powieści? Proza gorączkowa, z linijki na linijkę przeskakująca od naturalizmu, od wulgarności nawet, w wyszukane metafory, niespodziewane poetyczności. A spoza tej gonitwy słów, zdarzeń, nastrojów powraca nieustanne pytanie o sens, o los. Czy mam wyznać, że wolę w tej książce historyczne tło od skandalizującego potoku przypadków? – Wolałbym szerzej pomówić o książkach Sołtysika i Królikowskiego przy kawie, w spokojnej kawiarni. Może niedługo, a może dopiero wtedy, gdy będziemy mieli czasu co niemiara, bo wszelką produkcją zajmą się Chińczycy.

Całość tekstu w papierowym wydaniu "Wyspy".

 

Źródło "Wyspa" nr 3/2007
Komentarze czytelników
Dodaj własny komentarz
Wtorek, 12 Lutego, 2008 Stefan Baginski s.baginski@bluewin.ch
Casting
Odpowiedz
zalozenie raczej prawidlowe. Chinczycy opanuja wiele galezi zycia codziennego. juz wkrotce, ale to co zostanie lokalne, to nie tylko literatura lub szerzej kultura. Infrastruktura jak energia, transport, komunikacja itd. zostana w rekach Europejczykow. Elity polityczne, ekonomiczno-finansowe, elity opresji panstwa, i wiele innych. Wypadaloby pociagnac ten watek Paryza, aby porownac nasze przyszle elity wlasnie z zachodnimi czy chocby ze wschodnio-europejskimi. Byc krolem na kupie smieci potrafi kazdy, ale zablysnac za granica to byloby fajnie. Mierda, jak mowi Chavez. Jak mamy sie przygotowac do potyczek z sasiadami za praktycznie nie istniejaca granica, lub z bracmi w nowym klubie ekonomiczno politycznym?
Dodaj własny komentarz
Pola oznaczone (*) są wymagane.
Imie / pseudo *
Tytuł *
Adres email
Strona Web /
GG / Skype
Komentarz*
Wpisz Kod *
Dodaj
 
Kanał RSS
Najczęściej komentowane
1. Jacek Dehnel "Lala"
2. Wesołe chłopaki
3. Euforia
4. Bronisław Wildstein "Dolina nicości" - kontrrecenzja
5. Ogólnopolski konkurs na esej
6. Czesław Miłosz "Wiersze ostatnie"
7. "wyspa-Kwartalnik Literacki" nr 4/2009
8. Co w numerze?
9. Jeszcze raz w Radio Kampus
10. Kino Szpak z autografem
Strony partnerskie
Crass Zbuntowane Życie Penny Rimbaud
Melanże z żyletką
Najlepsze przewodniki
No Future Book Śmierć Książki
Notes Wydawniczy
Rynek Książki
Witold Horwath
Wydawnictwo Jirafa Roja
Wydawnictwo Primavera
Xenna Moja Miłość
 
Creative
Commons License Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne 2.5 Polska
Analiza oglšdalności witryny © 2007 Biblioteka Analiz Sp. z o.o.
Serwis optymalizowany do 800x600+ | IE/Mozilla FF | kodowanie iso-8859-2